Finnick zaparkował samochodem. Moja mama wybiegła z auta i wtuliła się we mnie.
-Spokojnie mamo. W weekendy będę Cię odwiedzał, nie pozwolę Ci zostać samej..-dałem jej buziaka w czoło -pomożesz mi wyprowadzić Arona? -spytałem
-Tak..-odpowiedziała z uśmiechem i poszła otworzyć przyczepę. Ja wyprowadziłem mojego konia. Wyszedł o dziwo spokojnie. Odprowadziłem go do stajni aby zapoznał się z innymi końmi.
***
Czas szybko mi zleciał. Koło 17 poszedłem do stajni. Ogier przywitał mnie radośnie. Poklepałem go po szyji i o mało nie straciłbym palcy.-Uwarzaj sobie!-pacnąłem go delikatnie po chrapach
-O! Tutaj jesteś! Wszędzie Cię szukam!-usłyszałem dziewczęcy głos za plecami-Ty musisz być Olivier..-powiedziała
-Noo.. Tak. O co chodzi?-spytałem
<Hmmm??>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz